meble ogrodowe od Ogrodolandii

Lawendowa pasieka – wywiad

Posted on 22. Sty, 2013 by in Jak zarobić na lawendzie?, Wywiady

Dziś rozmowa z właścicielami Lawendowej Pasieki – www.lawendowapasieka.pl zapraszamy do lektury o pasji, biznesie i walce z przeciwnościami jakie stawia natura.

Skąd taki pomysł na lawendę?

Pomysł na założenie plantacji lawendowej padł parę lat temu. Żal było patrzeć, jak wypoczęta ziemia , nie uprawiana od ponad 30 lat stoi odłogiem. Pasieka u dziadka była od zawsze, dosłownie kilka bardzo starych uli, ale pszczoły były zawsze. Z powodu braku odpowiedniego sprzętu, jako początkujący rolnicy, bez dużych doświadczeń, postanowiliśmy  na początek zaorać 1 ha pod uprawę ziół. Zależało nam przede wszystkim na roślinach miododajnych. Dzięki nieodzownej pomocy sąsiadów, udało się zaorać pole , wysypać wapno i przygotować grunt pod uprawy.

Czemu lawenda? Odpowiedź jest prosta, przede wszystkim jest miododajna. Kolejnych walorów nie trzeba już wymieniać…piękny wygląd….cudny zapach i wiele  możliwości jakie daje jej uprawa.

 

Co oprócz lawendy?

Początki nie były łatwe, ceny sadzonek powalały , brak odpowiedniej literatury w języku polskim, nieliczne informacje w Internecie. Na początku kupiliśmy 3- 4 krzaczki ,dosłownie , na próbę. Żal było patrzeć ,jak nie przetrwały zimy i pojawiły się wahania: czy warto, czy to ma dalej sens? Kolejnego roku  zaryzykowaliśmy 200 krzaczków – na początek, a na reszcie areału uprawę nagietka(rośliny również miododajnej).

 

Kilka słów o plantacji i pasiece

Od początku postawiliśmy na ekologię i to nie taką, gdzie każdy może napisać- uprawiam ekologicznie, ale zastosuje ukorzeniacze czy jak potrzeba to i powalczy  na dużym areale z chwastami chemią. Chcieliśmy mieć lawendę ekologiczną, certyfikowaną. Wiadomo, że lawenda służy celom leczniczym oraz kulinarnym. Nasza lawenda jest również „stołówką” dla pszczół, dlatego u nas walka z chwastami odbywa się wyłącznie ręcznie, bez chemicznych środków. Dobrze mieć pewność, że ktoś to kontroluje, nadzoruje i susz jest zdrowy , bez chemicznych dodatków. Postawiliśmy na jakość – nie ilość. Certyfikat jest niejako potwierdzeniem naszej ciężkiej pracy na plantacji.

 

Jakie spotykacie najczęstsze problemy z lawendą?

Pierwsza zima nie była dla nas łaskawa, dwie odmiany ,które zastosowaliśmy w naszej plantacji ( Blue Scent i Hidecote Blue Strain)  długo odbijały po zimie, która w najsroższe mrozy była bez okrywy śnieżnej. Szybko zweryfikowaliśmy nasze plany-marzenia z rzeczywistością. Chcieliśmy niemal od razu 1 ha lawendy, tamtejsza zima „sprowadziła nas na ziemię”;o).Zakładając plantację lawendową trzeba przemyśleć i przekalkulować sporo rzeczy. Często kusi nas piękno z widokówek prowansalskich i nie zastanawiamy się w pełni zachwytów – ile nakładu pracy to kosztuje, dochodzą niemałe ceny sadzonek, potrzebny sprzęt,  cena paliwa, nie myślimy,  ile potrzeba rąk do pracy przy  zaledwie paru arach … Przekonaliśmy się o tym, już w kolejnym roku dosadzając kolejne 1.000 szt.

Dochodzi do tego aura. W naszym przypadku baliśmy się srogich zim, które na naszym terenie są czymś normalnym. Wiosna zaczyna się u nas dopiero w maju. W przypadku lawendy baliśmy się niewskazanych  przy  jej uprawie –  mroźnych  wiatrów. Za to zaletą naszego górskiego miejsca jest śnieg. Okryte śnieżnymi pierzynami lawendowe krzaczki okazało się ,że są już bezpieczne i mróz nam nie taki straszny. Wystarczy parę km w głąb naszego kraju, gdzie temperatura nieznacznie jest wyższa, dosłownie dwa-trzy stopnie , ale  brak okrywy śnieżnej powoduje przemarzanie krzaków. W suche, bezdeszczowe lato ( choć lawenda nie lubi nadmiaru wody) trzeba zadbać o nawodnienie, zwłaszcza młodych, dopiero co posadzonych sadzonek. Przekonaliśmy się, że w  przypadku tysięcy  sztuk nie jest to takie proste )

Zatem każda zima, to w przypadku uprawy lawendy – loteria. Mroźna, bez śniegu jest niezwykle niepożądana przy uprawie i to pomimo uprawiania odmian mrozoodpornych.

Obecnie mamy 0,2 ha i sukcesywnie powiększamy naszą plantację . Ponieważ marzy nam się miód lawendowy, potrzebujemy do uzyskania miodu o smaku lawendowym  sporego areału.

Na naszej plantacji mamy 3.odmiany- Blue Scent, Hidecote Blue Strain i Munstead.

Każda służy innym celom. Jedne odmiany  przeznaczamy na bukiety i susz,  z odmian o mniejszych krzaczkach, krótszych łodyżkach, robimy pachnące wianki lawendowe, a kolejna odmiana  nadaje się ze względu na swój aromat , idealnie na olejek eteryczny, który również sami wytwarzamy.

Część plantacji przeznaczamy do zakwitnięcia, specjalnie dla pszczół. Naszym marzeniem jest pozyskanie z naszego areału miodu lawendowego. Okazuje się, że nie jest to takie proste, gdyż lawenda jest rośliną, z której powstaje miód tzw.  niedoprószony , czyli o małej zawartości pyłku. W Polsce gatunki miodu określa się właśnie na podstawie zawartości pyłku. W przypadku lawendy nie ma polskich norm, aczkolwiek jest Instytut w Puławach, który bada miody pod względem zawartości pyłków i pomaga sklasyfikować dana odmianę miodu. W ubiegłym roku wysyłaliśmy pierwsze nasze próbki miodu, w tym roku również poddamy nasz miód badaniom na zawartość pyłku…. wszystko przed nami.

 

Jaka jest opłacalność takiego przedsięwzięcia?

Pyta Pan o opłacalność takiego przedsięwzięcia?! Otóż rolnictwo w Polsce na tak małych areałach nie jest dochodowe., trzeba to jasno powiedzieć. Trudno też pisać o zyskach w dobie wszechobecnego i odczuwalnego kryzysu.

Przy sprzedaży suszu lawendowego do skupu, trzeba wziąć pod uwagę przede wszystkim  odległość takiego skupu od miejsca plantacji. Cena paliwa często  przekracza cenę za kg suszu w takim punkcie skupu.

Zakładając plantację trzeba liczyć się ze sporymi kosztami sadzonek. Na naszej ekologicznej plantacji jedynym skutecznym sposobem w walce  z chwastami okazała się agrowłóknina, a w międzyrzędziach glebogryzarka.  Nakład pracy włożony w kopce pokryte agrowłókniną, nijak nie rekompensuje kg sprzedanego suszu. Podobnie cena agrowłókniny. Podobnie praca w sezonie przy sadzonkach, jesienne przycinanie i przygotowywanie krzaków do zimowli.

Przy naszym areale angażujemy w zbiory i pielęgnację cała naszą najbliższą rodzinę.

Dodam również, że w naszym kraju nie ma możliwości ubezpieczenia upraw zielarskich od np. gradobicia, w dobie dzisiejszych anomalii pogodowych, nad tym bardzo ubolewamy.

 

Plany na przyszłość?

Wspomniany już miód lawendowy, olejki eteryczne i w przyszłości agroturystyka. Powolutku realizujemy nasz marzenia, małymi kroczkami. Z każdym rokiem zdobywamy nowe doświadczenia, których nie wyczyta się w żadnej książce. Dotyczy to przede wszystkim charakterystyki danego regionu, w którym lawenda jest uprawiana – przemarzania gruntu, pH gleby, przełęczy wiatrowych, braku okrywy śnieżnej zimą, nasłonecznienia terenu, dostępu do wody w letnie, upalne, bezdeszczowe dni. Stąd nie ma jednej recepty, książki, która da odpowiedzi i zagwarantuje, że plantacja się uda, że będzie przynosić zyski.

Walorem plantacji lawendowej, pomimo dużych nakładów jest jej piękno, cudowny zapach, który roztacza się nawet zimową porą ).

My stawiamy przede wszystkim na rozwój pasieki, zwłaszcza w czasach, gdy młodych pszczelarzy jest nie wielu, w czasach, gdzie słyszy się coraz częściej o pszczołach, jako gatunku zagrożonym poprzez cywilizacyjny postęp czy GMO.

Dla nas największą radością i satysfakcją jest, gdy nasi klienci wracają do nas po kolejny słoiczek miodu, w wazonie wymieniają co roku bukiecik lawendowy na nowy, na drzwiach wieszają nasze wianki lawendowo-lniane , zajadając  ozdobne pierniki z naszej Lawendowej Pasieki.

 

Iza i Piotrek Niżyńscy

żródło zdjęć – lawendowapasieka.pl

Dziękuję za wywiad

Marcin

Tags: , , , , ,

One Response to “Lawendowa pasieka – wywiad”

  1. Paulina

    07. Kwi, 2013

    Witam, świeta prawda, my w tym roku spodziewamy sie pierwszych zbiorów obsadziliśmy hektar, sadzonkami samodzielnie wyhodowanymi. Też -przy sadzeniu posiłkowaliśmy się rodzina i przyjaciółmi. Również sadziliśmy na pryzmach,ale bez włókniny- przez co trzeba było 2 razy zwalczać chwasty mechanicznie, dodam że sadzenie zakończyliśmy w lipcu. podlewanie tego konewkami było katorgą. wszystko ze względu na ograniczanie kosztów. Pierwsza zima juz za nami, na nasze szczęście śnieżna.
    Dzisiaj przechadzałam sie po polu, jestem pełna nadziei ze plantacja przetrwała. Okaze sie niedługo. Pozdrawiam serdecznie życzę powodzenia.
    Paulina i Bartek
    Lawendowe Zdroje

    Reply to this comment

Zostaw komentarz